Przejdź do głównej zawartości

Popularne posty z tego bloga

Singapur - tygrys spod znaku lwa

Prolog Singapur - miasto lwa Minęły już dwa miesiące od momentu kiedy konwój w którym znajdowała się Indiana wyszedł z portu w Kalkucie. Kapitan James Pearl właśnie doprowadzał statek do wybrzeża wyspy Saint John’s. Był 28 stycznia 1819 roku. Sir Stamford Raffles oraz major William Farquhar stali na pokładzie bacznie obserwując przybycie miejscowej delegacji. Raffles, który dotychczas sprawował funkcję gubernatora Jawy otrzymał zadanie znalezienia odpowiedniego miejsca do ustanowienia nowej brytyjskiej placówki na południe od Melaki. Miał wówczas trzydzieści osiem lat. Można powiedzieć, że był urodzonym żeglarzem. I to w dosłownym znaczeniu tego słowa, ponieważ urodził się na pokładzie statku dowodzonego przez swojego ojca u wybrzeży Jamajki. Jego cechy charakteru, zdolności interpersonalne oraz płynna znajomość języka malajskiego zdecydowały o powierzeniu mu tego zadania. Kiedy stał teraz na pokładzie tylko utwierdzał się w słuszności swojego wyboru. Wyspa Singapura, które...

Uyuni - San Pedro de Atacama

Expedición Americana VII/VII Cmentarzysko pociągów - Uyuni Zapadła już noc, ale rozświetlający niebo blask doskonale widocznych na wysokości pięciu tysięcy metrów gwiazd, pozwalał bez problemu dostrzec ludzkie sylwetki zgromadzone wokół samochodu terenowego stojącego przed górskim schroniskiem. Co jakiś czas z mroku wyłaniały się roześmiane twarze, rozświetlane raz po raz delikatnym czerwonym światełkiem tlącego się papierosa. Stojący po środku mężczyzna, średniego wzrostu korpulentny Indianin, zdawał się zbierać gratulację od pozostałych. Oparty o sfatygowaną toyotę land cruiser, w milczeniu wysłuchiwał pochwał i tylko się uśmiechał. Jego uśmiech był szeroki i szczery, lecz nacechowany dużą dozą pokory i skromności. W istocie stanowił doskonały i często jego jedyny środek komunikacji interpersonalnej. W odróżnieniu od pozostałych nie miał na sobie kurtki. Ubrany był w bluzę z polaru, co przy temperaturze sięgającej dwudziestu stopni poniżej zera jeszcze bardziej podkreślało...

Drachenwand – Ściana Smoka

Pełen rozmaitych atrakcji dzień w stolicy Austrii zbliżał się niechybnie ku końcowi. Posiliwszy się sznyclem z nieśmiertelną w niektórych kręgach sałatką ziemniaczaną i odmówiwszy sobie dodatkowej porcji kalorii pod postacią tortu Sachera, pełen energii opuściłem Wiedeń udając się wraz z przyjaciółmi do Salzkammergut. Jak się później okazało oszczędzenie sobie tortu Sachera było nienajgorszym pomysłem, ponieważ deficyt kaloryczny nadrobiliśmy przyjmując znaczną ilość pochodzących ze Szkocji wysokokalorycznych destylowanych płynów ze słodu jęczmiennego. Następnego ranka wstaliśmy rano i nieco chwiejnym acz zdecydowanym krokiem podążyliśmy do okna żeby sprawdzić panujące na zewnątrz warunki pogodowe. Po sprawdzeniu prognoz, zdecydowaliśmy że mimo tego, że w nocy spadło trochę deszczu pójdziemy w góry. Cel wycieczki został wybrany już wcześniej, a była nim znajdująca się w Mondsee góra Drachenwand. Nazwę tej liczącej 1060 m n.p.m. góry przetłumaczyć można jako „ściana smoka”. ...