Przejdź do głównej zawartości

Popularne posty z tego bloga

Garra Charrúa - Urugwaj

Expedición  Americana Prolog Laguna Verde - Boliwia Zapadła już noc, ale rozświetlający niebo blask doskonale widocznych na wysokości pięciu tysięcy metrów gwiazd, pozwalał bez problemu dostrzec ludzkie sylwetki zgromadzone wokół samochodu terenowego stojącego przed górskim schroniskiem. Co jakiś czas z mroku wyłaniały się roześmiane twarze, rozświetlane raz po raz delikatnym czerwonym światłem tlącego się papierosa. Stojący po środku mężczyzna, średniego wzrostu korpulentny Indianin, zdawał się zbierać gratulację od pozostałych. Oparty o sfatygowaną toyotę land cruiser, w milczeniu wysłuchiwał pochwał i tylko się uśmiechał. Jego uśmiech był szeroki i szczery, lecz nacechowany dużą dozą pokory i skromności. W istocie stanowił doskonały i często jego jedyny środek komunikacji interpersonalnej. W odróżnieniu od pozostałych nie miał na sobie kurtki. Ubrany był w bluzę z polaru, co przy temperaturze sięgającej dwudziestu stopni poniżej zera jeszcze bardziej podkreślało je...

Uyuni - San Pedro de Atacama

Expedición Americana VII/VII Cmentarzysko pociągów - Uyuni Zapadła już noc, ale rozświetlający niebo blask doskonale widocznych na wysokości pięciu tysięcy metrów gwiazd, pozwalał bez problemu dostrzec ludzkie sylwetki zgromadzone wokół samochodu terenowego stojącego przed górskim schroniskiem. Co jakiś czas z mroku wyłaniały się roześmiane twarze, rozświetlane raz po raz delikatnym czerwonym światełkiem tlącego się papierosa. Stojący po środku mężczyzna, średniego wzrostu korpulentny Indianin, zdawał się zbierać gratulację od pozostałych. Oparty o sfatygowaną toyotę land cruiser, w milczeniu wysłuchiwał pochwał i tylko się uśmiechał. Jego uśmiech był szeroki i szczery, lecz nacechowany dużą dozą pokory i skromności. W istocie stanowił doskonały i często jego jedyny środek komunikacji interpersonalnej. W odróżnieniu od pozostałych nie miał na sobie kurtki. Ubrany był w bluzę z polaru, co przy temperaturze sięgającej dwudziestu stopni poniżej zera jeszcze bardziej podkreślało...

Syjamska przygoda - Tajlandia

Prolog Zakupy na targu - Ayutthaya Znużeni pasażerowie leniwie zalegali na twardych jak skała ławkach na peronie dworca autobusowego w Bangkoku. Dzień był raczej pochmurny, lecz temperatura osiągała blisko trzydzieści pięć stopni. Oszczędni w ruchach, spoczywali w swego rodzaju zastygłej katatonii oczekując na odjazd swojego środka transportu. Na peronie panowała względna cisza, przerywana od czasu do czasu kaszlącym dźwiękiem odpalanych silników autobusów. Dzieciom nie chciało się bawić, dorosłym rozmawiać. Nawet muchom, zazwyczaj aktywnym i chętnym do irytującego siadania na ludzkim ciele nie chciało się ruszać z miejsca. W takiej scenerii czas zaczynał być pojęciem relatywnym, ponieważ zdawało się że nawet wskazówki na cyferblacie dyżurnego zegara dworcowego przestały mieć ochotę na przesuwanie się.  Bazar uliczny - Amphawa Pośród oczekujących podróżnych, dwie osoby odstawały od reszty. Młoda kobieta oraz mężczyzna nie tylko wyróżniali się europejskimi rysam...